Uwaga!

Strona Yume-No-Mori jest przeznaczona i przygotowana pod względem graficznym i estetycznym dla najnowszych wersji przeglądarek Opera i Google Chrome. Za zniekształcenia, brak gadżetów i ogólnego ładu na blogu poprzez inne przeglądarki i wersje nie odpowiadamy!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KK-MŁ-Kaori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KK-MŁ-Kaori. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

Kropla Krwi, Morze Łez- Rozdział V

Dobry wieczór :)
Ech, nie uwierzycie. Wyjechałam sobie na nieprzewidziany urlop, gdzie nie miałam dostępu do internetu. Ponad to, tydzień przed tym, mój komputer szalał całkowicie, co uniemożliwiało mi dodanie czegokolwiek. Mam jednak dobrą wiadomość. Postanowiłam wziąć się za opowiadanie i publikować go co tydzień.
Więc- następny rozdział, będzie dnia 12 maja, w niedzielę wieczorem.
Zapraszam.
+Co do blogów, które czytam- spokojnie, muszę wszystko nadrobić, dajcie mi trochę czasu ; _  ;

________________________________________________________


Po raz kolejny nakręciłem starą pozytywkę. Smutna melodia wypełnia cały pokój. Spoglądam na zniszczone fotografie. Zmieniłeś się. Dlatego, że ona odeszła? Ile razy będę zadawał sobie to bezsensowne pytanie? Sam nie wiem.
Czuję na sobie twój wzrok. Mimowolna złość, która we mnie wstępuje, napawa mnie poczuciem bezsilności. Może to czas, abyśmy sobie wszystko wyjaśnili? Może nadszedł moment, w którym wypada się pożegnać. Ojcze…
* * *
-Smutna melodia wśród uśmiechniętych twarzyczek. Wszystkie pary, przyodziane w nadzwyczajne szaty, tańczą pokutnego walca. Opadająca wdzięcznie maska, wykonuje swą powinność. Dusza niewdzięcznika zostaje stracona. Z boku patrzy na to młoda dama, czekając na dzień, w którym jej następstwo się wypełni. Młoda dama z nożem w ręce, który uleczy jej udręczoną duszę…
* * *

Wybiegłem zatrzaskując drzwi z impetem. Tak, oto nasza rozmowa. Bezsensowna konwersacja przerodzona w kłótnie przesyconą złością. Znów byłeś nietrzeźwy. Chyba nie będę w stanie się z tobą pożegnać. Żegnaj, ojcze…
* * *
-Rozpoczynam priorytetowe posiedzenie w sprawie niniejszych osób- Takanashi Yoruko i Samae Daisuke. Proszę o szybkie decyzje i sprawne poczynania. To czego obawialiśmy się najbardziej, właśnie się rozpoczęło.
-Proponuję powrót, nic nie wskóramy będąc rozdzieleni –powiedział młody mężczyzna, ubrany we Francuski frak. Wokół znaku niebieskiego motyla na betonowej posadzce, stało kilkunastu ludzi w różnym wieku.
-Popieram –rozległ się głos, z drugiej strony Sali.
-Odrzucam. Nie wiemy, czy Oni zaczęli już działać, jeśli nie, spokojnie możemy to zrobić całkiem inaczej, bezproblemowo, nie poświęcając żadnych istnień.
-Chwileczkę, ty tutaj poruszasz temat humanitarności? My nie dzielimy losu kilku osób, tak naprawdę, na nas spoczywa pieczęć kilku miliardów ludzi! Czy poświęcenie jednego życia, nie jest lepszym rozwiązaniem od zagłady planety?! –w pomieszczeniu zapadła głucha cisza. W końcu odezwał się jeden ze starców.
-Popieram. Niestety nie mamy innego wyboru –rzekł, po czym rozległ się głuchy dźwięk w całym budynku, wywołany poprzez drewniany młotek.
-Niniejszym ogłaszam, że rozpoczynamy wykonanie planu.
* * *
-Pani, wszystko idzie zgodnie z naszymi przewidywaniami- powiedział mężczyzna, kłaniając się lekko, przed kobietą siedzącą na marmurowym podeście. Skinęła tylko swoją ręką i osobnik wyszedł z pomieszczenia.
-Irytujące robaki. Chociaż, może tak będzie trochę ciekawiej, bo w chwili obecnej, ogarnia mnie ogromne poczucie znudzenia- powiedziała, wstając i przemieszczając się po komnacie.-Wypadałoby już z tym wszystkim skończyć- zaśmiała się sarkastycznie, nucąc starą, klerykalną  pieśń…

wtorek, 19 marca 2013

Kropla Krwi, Morze Łez- Rozdział IV

Dobry wieczór ;)
Kto by pomyślał, że okropny dzień i beznadziejny humor może przynieść wenę, hmm?
Dziękuję, że zerkacie na mojego bloga, to jednak daje dużą motywację.
Zapraszam na jak zwykle krótki rozdział - IV.

____________________________________________________

Przyszedłem. Dzisiaj mogę tylko złożyć bukiet białych róż. Jesteś tam gdzieś, prawda? Chcę, abyś o mnie zapomniał. Żyjmy tak jak kiedyś, w niewiedzy.
Powiedz mi, dlaczego płaczę? To tylko bezsensowne, nic nieznaczące emocje. Powiedz mi, dlaczego nie potrafię przestać? Moja dusza cały czas żałośnie skomli, poszukując oparcia w tym, czego tak naprawdę jeszcze nie odnalazła. Proszę, wysłuchaj wszystkiego tego, co mam ci do opowiedzenia…
* * *
-Zbudź się ma uśpiona duszo, usłysz mnie, pana swego. Znajdź ostatnie tchnienie przeznaczenia, osiadłe w mym sercu. Spójrz intensywnym wzrokiem na ten świat. Co widzisz? Tak, to me wzburzone wnętrze i emocje, które rozchodzą się po całym ciele. Wróćmy tam, gdzie się spotkaliśmy. Powróćcie wspomnienia, przypomnijcie o rozstaniu. Niech wykona się zakazana ofiara…
* * *
-Mamo, mamo! Dlaczego tatuś z nami nie idzie? –na zmęczoną kobietę spojrzał pytająco mały chłopiec.
-Kochanie, przecież wiesz, że tatuś ma bardzo dużo pracy i nie może przyjść na twoje przedstawienie –kobieta pogłaskała malca po głowie. –Nie martw się, jak wrócimy, wszystko mu opowiesz, dobrze? –uszczęśliwiony maluch pobiegł za kurtynę lekko potakując.
-Jak się nazywasz? –usłyszał czarnowłosy.
-Takanashi Yoruko, a ty? –wykrztusił nieśmiało chłopiec.
-Yaten Sawatara. Zostańmy kolegami! –zawołał blondyn wyciągając z promiennym uśmiechem rękę.
-Dobrze! –powiedział zdziwiony, ale szczęśliwy Yoru, ściskając rękę towarzysza.  

* * *
Wróciłem do domu. Nadal tu jesteś. Mdlący zapach papierosów- nienawidzę go. Idiota. Dlaczego to robisz? Dlaczego nadal jesteś tym samym egoistą sprzed lat?! Wiesz, czasami czuję się samotny, tak cholernie samotny! Przez ciebie znowu łzy cisną się do mych oczu. Nienawidzę ciebie, nienawidzę wracać do domu. Nie rozumiem tego! Nie rozumiem ciebie! Żal, czy bezsensowny smutek? Nie wiem już nic…

* * *
-W momencie, kiedy noc spowije miasto, rozpoczniemy działanie. Nikt was nie może zobaczyć –powiedziała kobieta, opierając się łokciem o blat stołu.
-Jesteś tego pewna, droga Selene? Nie jestem do końca przekonana, czy to dobry ruch –powiedziała blondynka z ironią w głosie.
-Kończy się nam czas, GBB najprawdopodobniej już zaczęło działać. Mamy inne wyjście? –spytała retorycznie gasząc papierosa.
-Nie wnikam co ty o tym sądzisz, spójrz ogólnie na sytuacje. Raczej ich już nie przejmiemy, może lepiej, żeby zginęli? Szkoda naszej fatygi –odpowiedziała znudzona kobieta wychodząc z pomieszczenia.
-Arogancka z ciebie łajza.


„Znamienite czarne oczy,
W eminentnej swojej sile,
Wykonują czyn zaborczy,
Przywołując wsporne chwile”


czwartek, 28 lutego 2013

Kropla Krwi, Morze Łez -Rozdział III

Dobry wieczór ;)
Na wstępie powiem, że jestem bardzo zaskoczona i przy okazji szczęśliwa, za wszystkie wasze komentarze. Cieszę się, że komuś podoba się moja praca. Naprawdę dają one motywacje.
Dodaję jak zwykle krótki rozdział III. + Reklamuję kilka wartych obejrzenia FP na portalu facebook z podziękowaniem za reklamę. <reklamuję tylko tych, którzy prosili o zareklamowanie, innym również dziękuję!> Jeśli kogoś pominęłam, proszę o kontakt. Zapraszam do lektury ^^



______________________________________________________


Roześmiana twarz? Ogród. Twe oczy przepełnione troską. Serdeczny uśmiech, którym mnie obdarzałeś. Płatki ogromnej, kwitnącej wiśni. Śmiech, nieustające rozmowy. Codzienny gwar, zapach imbirowej herbaty. Nie byłeś zwyczajny…
Przepiękna melodia, która płynęła z twoich przepełnionych żalem ust. Ten ostatni dzień, przepełniony trwogą niewiedzy. Bezsłowne pożegnanie. Krzyk przerażenia. Skaza krwi na ceglanym murze. Zapach imbirowej herbaty…
Czymże były te mało znaczące słowa? Co chciałeś mi przekazać? Z czasem zacząłem popadać w paranoje. Wybacz. Nie mam już tych dawnych skrzydeł, dzięki którym wzbijałem się w przestworza…

* * *
Przeszywający ból głowy nie dawał mi spokoju już od samego rana. Stanąłem na szkolnym korytarzu wpatrując się bezuczuciowo w szare niebo za oknem. Zbliża się twoja rocznica, jutro odpuszczę sobie szkołę.
-Chyba będzie padać –usłyszałem znajomy głos. Spojrzałem na osobę stojącą obok mnie. –Uwielbiam deszcz. Wprawia mnie w uczucie melancholii –kontynuowała dziewczyna. –Pamiętasz mnie jeszcze? –zaśmiała się manierycznie
-Samae Daisuke, czyż nie? –jak mógłbym zapomnieć, kim ona była? Po chwili zastanowienia oprzytomniałem.
-Mam nadzieję, że nie jesteś zdezorientowany po naszym ostatnim spotkaniu. Ludzie często mnie unikają, bo jestem dosyć afektywna –podparła się niekulturalnie łokciem. Teraz wydawała się dużo bardziej otwarta, niż przy naszym pierwszym spotkaniu. Poczułem wzmożenie bólu głowy. Nie czułem się dzisiaj dobrze .
-Tak w zasadzie. Powiedz mi, przy naszym ostatnim spotkaniu –z nieznanego mi powodu wstrzymałem się. Chłód –przy naszym ostatnim spotkaniu, w jaki sposób zeszłaś z dachu? –spytałem, spoglądając na jej twarz. Nie usłyszałem odpowiedzi. Przymknęła lekko oczy, przechodząc koło mnie.
-Jesteśmy legendą –usłyszałem jej cichy szept. Niecodzienny dreszcz. Zaczęło padać. Odczucie trwogi spowiło mą duszę. Idiotyzm. 

* * *
Otworzyłem smętnie zniszczone drzwi mieszkania, wchodząc do środka. Mdlący zapach papierosów. Jesteś tu.
Wszedłem do swojego pokoju, nie zważając na bałagan, który roztaczał się wokoło. Próbowałem zebrać myśli. Skupić się na czymś szczególnym. Jestem jeszcze młody. Jeśli przesadzisz, jedyne oparcie w moim życiu zniknie. Kiedyś, nie chciałbyś tego-prawda?
Zamówię kwiaty, chcę aby wszystko było nieskazitelnie. Białe róże. Dlaczego akurat one? Powracają wspomnienia. Monumentalny, nostalgiczny smutek…

* * *
-Cholera jasna! –krzyknęła kobieta strącając wszystkie rzeczy znajdujące się na stoliku.          –Nikt nie wspominał o takich przeszkodach i problemach! O co tu chodzi?! To jakiś żart? –spytała trzech mężczyzn stojących przed nią. Musiała się uspokoić. Zapaliła papierosa, który już po chwili, złagodził drżenie rąk.
-Niestety, ale najwyraźniej te oto informacje były zatajone –odparł jeden z szatynów stojących przed brunetką.Do pokoju weszła blond włosa kobieta. Była ubrana w wyzywające ubranie.
-Zatajonych? Nie mówcie mi, że Wa… - nie dokończyła. Brunetka przerwała jej swoimi słowami.
-Uważaj co mówisz. Ściany mają uszy –spojrzała na nią z lekkim politowaniem. –Zachowaj to dla siebie. Nie zapominaj, o tym, co się ostatnio wydarzyło. Ten głupiec o mały włos… -podparła czoło ręką, sama chwytając się za słowa.
-Róbcie co uważacie, ja i tak własnego zdania nie zmienię –skwitowała blondynka, stukając obcasem. –Radzę wam się śpieszyć. Prędzej czy później, ktoś ich przejmie…

„Nadal krwawiąca dusza,
Ukoronowana ostatnią nadzieją,
Swe skrzydła złote oddaje,
W ręce splugawionego”


piątek, 22 lutego 2013

Kropla Krwi, Może Łez - Rozdział II

Dobry ^^
Witajcie, po długiej mojej nieobecności. Chyba musicie się przyzwyczaić, do nieregularnych rozdziałów. Naprawdę wybaczcie! Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zaglądnie.
Zapraszam ;)
 ________________________________________________________



Minęły dwa miesiące od jej śmierci. Dzień jej pogrzebu, był dniem ostatniej mojej łzy. Powiedz mi. Jesteś tam gdzieś, prawda? Nie chcę, żebyś widział mnie w takim stanie. Nie ty. Tobie się to nie należy.
Znów ta melodia. Znów te wspomnienia. Twe oczy, spowite bezkresnym smutkiem i cierpieniem. Pamiętam. Przerwałem ci, całkiem niespodziewanie. Chciałem usłyszeć ostatnią zwrotkę- ale ty, milczałeś. Wpatrzony w krople deszczu, spływające po twym ramieniu. Chciałbym ją usłyszeć. Ciebie już tutaj nie ma. Wiatr przeraźliwie skomli, niosąc woń trwogi…

* * *

Jestem zdezorientowany. Po tym, jak umarłaś, mamo, ludzie coraz częściej ze mną rozmawiają. Idiotyczne. Czy to rodzaj pewnego współczucia? Zobowiązania? Troski?
-Phi! -Prychnąłem uderzając nogą w szkolną ścianę. Spojrzałem przez okno. Niebo płacze. Zbliża się jesień.

Długa przerwa. Wyszedłem na dach szkolnego budynku. Zazwyczaj jadam tu w samotności jakąś tanią kanapkę ze sklepu. Nadal padało. Bezszelestnie opadłem na mokry beton. Nie byłem sam. Wiedziałem to od samego początku. Kim jesteś? Przecież pada…

-Samae Daisuke, miło cię poznać. –usłyszałem zdezorientowany. Nie znałem tego głosu. Nie znałem twej twarzy. Dawno nikt się tak do mnie nie odezwał. –No co? Dziewczyny nie widziałeś? –spytałaś –w sumie trochę o tobie słyszałam. Nie mam zamiaru ci jakoś współczuć. Po prostu mnie zaciekawiłeś- oparłaś się o metalowe kraty. Nie spojrzałaś na mnie. Twój wzrok, jak i myśli, błądziły gdzieś daleko.
-Takanashi Yoruko, mi również miło-ledwo wykrztusiłem. Jednak, twoja postawa. Zaintrygowała mnie. Podszedłem powoli do ciebie i również oparłem się o kratownicę.
-Jesteś z naszej szkoły? W której jesteś klasie? –spytałem po chwili ciszy.
-Niedawno się przeniosłam. Równoległy rocznik. Klasa D. –uśmiechnęłaś się lekko spoglądając na mnie specyficznym wzrokiem.
-Rozumiem –odrzekłem lekko zmieszany, sam karcąc siebie za swoją postawę. W powietrzu unosił się ekscentryczny zapach. Ogarnęło mnie dziwne poczucie lęku. Spojrzałem w przeciwną stronę, jakbym próbował doszukać się czegoś, czego oko nie mogło dostrzec. Zaśmiałem się sam w duchu. Niedorzeczność.
-Posłuchaj –odwróciłem się w twoją stronę. Zdziwiony wstrzymałem oddech. Znikłaś. Niemożliwe, abyś wyszła, przecież wejście do szkoły jest z drugiej strony.
-Odbija mi –położyłem rękę na mokrych włosach. –Kto normalny przyszedłby, w deszczowy dzień, aby ze mną porozmawiać? –zaśmiałem się. –Kpina.
  
* * *

Następnego dnia, obudziłem się w jeszcze okropniejszym humorze niż zazwyczaj.
-Co miał znaczyć ten sen? –spytałem cisze, która z reguły mi towarzyszyła. Co ciekawe, bardzo wyraźnie go pamiętałem. Dziwne pentagramy, krew, płacząca kobieta i ta, nadzwyczajna melodia. Dokładnie nie potrafię jej odtworzyć, ale miałem wrażenie, jakbym już ją kiedyś słyszał.

To wszystko… mam wrażenie, jakby ktoś próbował zmienić mój tok myślenia. Zaczyna się robić interesująco.
* * *

-Jak idzie sprawa z tymi małolatami? –spytała kobieta siedząca na sofie.
-Mamy tam kilku ludzi, nie będzie większych problemów –odparł jeden z mężczyzn.
-Słyszałam, że GBB już macza w tym palce. Pośpieszcie się –brunetka zgasiła dopiero co zapalonego papierosa –Teraz nie możemy się wstrzymać.

„Złote włosy zagrożone,
Cudze znamię ślepca strwoży,
Uroniona łza niebieska,
Tworzy w chaosie utopię”

 

 

piątek, 30 listopada 2012

Kropla Krwi, Morze Łez - Rozdział I

Ohayoo.
Tak jak obiecałam, dodaję Rozdział I, nie całkiem nowego opowiadania. Po prostu, połączyłam "Bladą Dłoń" z "Dyskretnym Spojrzeniem". Opowiadanie jest dość trudne, nawet dla mnie (osoby która go pisze xD) i może na początku wydać się dziwne.
Zobaczycie co mi z tego wyszło, czekam na krytykę. Zapraszam.

_______________________________________________________


Co dzień. To samo. Ten sam monotonny schemat. Nazywam się Takanashi Yoruko, mam siedemnaście lat. Należę do szkoły, w której jestem traktowany jak powietrze. Nikt mnie nie dostrzega. Od początku widziałem, że nie znajdę tutaj nikogo, z kim mógłbym podzielić się własnymi problemami.
Nadzieja. Tak, może i miałem ją- do pewnego czasu. Już w nic nie wierzę, gdyby nie to wydarzenie, gdyby nie moja osoba, nadal miałbym kogoś bliskiego. Dlaczego musiałeś odejść, tak prędko i niespodziewanie…

Nowy rok, inna społeczność, inne otoczenie. Znów ten sam schemat. Błędne koło, które już dawno się zamknęło. Pozostały mi tylko zdjęcia, cyfry, wspomnienia i to, czego dokonałeś. Wiesz? Od pewnego czasu nie uroniłem ani jednej łzy. Brak jakichkolwiek emocji wzbudza niepotrzebny lęk. Sam tego dokonałem. Czy takie było moje przeznaczenie? Trwanie w idiotycznym oczekiwaniu na coś, co nie miało prawa bytu.  

Pamiętasz? To był dzień taki jak dziś. Tak pochmurny i deszczowy. Zimny wiatr niósł twą pieśń. Nadal pamiętam jej słowa. Jak przez mgłę, widzę cię tam. Pod drzewem, wpatrującego się w krople deszczu, spadające z nieba. Wspaniałe uczucie…

* * *
Telefon. To ze szpitala. Moje ręce drżą, bez wahania odbieram wybiegając z sali zajęć.
-Takanashi Yoruko? Dzwonimy ze szpitala głównego. Przykro nam, ale pańska matka zginęła w wypadku samochodowym. Czy jest możliwość powiadomienia Pana ojca o zaistniałej sytuacji, niestety nie mamy z nim kontaktu –opadam na ziemię. Moje łzy są dzisiaj jeszcze bardziej słone, niż wtedy. Znów i znów. Dlaczego?! Nie mogę powstrzymać mojego głosu. Emocje wzięły nade mną górę. Telefon rozbija się o podłogę.
-Dlaczego?! –Krzyczę najgłośniej jak potrafię. Słyszę głosy wokół siebie. Najprawdopodobniej któryś z nauczycieli przypomniał sobie o moim istnieniu.
Nie chcę wracać do domu. On tam będzie.
Nie chcę otwierać oczu, nie wiem co zobaczę.

* * *

-Macie coś? – spytała opadając na sofę.
-Tak, to może cię zaciekawić- jeden z mężczyzn podał jej dwie fotografie. Kobieta spojrzała na nie znudzonym wzrokiem.
-Takanashi Yoruko i Samae Daisuke. Spójrz na ich kartoteki- drugi mężczyzna podał brunetce dwie teczki. Dziewczyna zakładając nogę za nogę przejrzała szybkim ruchem bloki kartek. Jej twarz zmieniła wyraz.
-Co na to GBB? Już o nich wiedzą? – Spytała przygryzając wargę.
-Najprawdopodobniej jeszcze nie.
-Rozumiem… czasami żal mi takich ludzi. Jeszcze nie wiedzą co ich czeka- zaśmiała się satyrycznie- to nie są już żarty. Za niedługo, zacznie się prawdziwa walka. Nie o nich, ale z nimi…

„Gdziekolwiek, kiedykolwiek,
Wkrótce Ziemię spowije popiół,
Po twym policzku, spłynie kropla krwi,
A w sercu pozostanie tylko pustka”

czwartek, 13 września 2012

Blada Dłoń - Prolog

Ohayo.
Ogłaszam wszem i wobec, że nareszcie publikuję prolog drugiego opowiadanka :D Jest on trochę dłuższy niż poprzedni. Rozdział będzie pojawiał się w każdy czwartek w godzinach wieczornych, a co do poprzedniego opowiadanka, w takim samym porządku, już w poniedziałek rozdział I.
Gatunki: Romans, Shojo, Szkolne, Okruchy Życia, Dramat
Zapraszam, jak zwykle, krytyka miło widziana. Do czytania polecam bardzo intrygującą melodię; http://www.youtube.com/watch?v=C9haTFoGcvk
Pozdrawiam!

~ ~ ~
Kiedyś, pewnego jesiennego dnia, zastanawiałem się. Czy mam jakiś cel życia? Mój byt nie jest od nikogo zależny, nikt nie jest zależny ode mnie. Dlaczego? Co robię źle?
Kiedyś, pewnego jesiennego, deszczowego dnia, zastanawiałem się. Co w sobie zmienić? Co naprawić? Za co przeprosić…
Wiesz? Pewnego zimowego dnia, nieprzeciętnie chłodnego, uświadomiłem sobie coś bardzo ważnego. Jak daleko jestem od otaczających mnie ludzi, jak wielka przepaść dzieli mnie od nich. Jak odmienne jest moje rozumowanie i światopogląd.
Tak, byłem odmieńcem. Ludzie otaczali mnie szerokim łukiem, w obawie o rodzinę i stanowisko zawodowe. Myśl, że ktoś mógłby wyciągnąć do mnie pomocną dłoń, była wtedy tak odległa, wręcz nieosiągalna.
Jednak, pamiętasz? Ten wiosenny dzień, kiedy płatki kwitnących wiśni spowiły serca wszystkich licealistów? Kiedy błękitne niebo, odbijało sentymenty ciepłego słońca? Kiedy oto pierwszy raz ujrzałem ciebie. Kogoś, kto na zawsze odmienił nie tylko mój monotonny los, ale także wszystkich, z którymi miał do czynienia.
Mimo wszystko, nasze drogi się rozdzieliły, już pewien czas temu w niefortunny sposób. Dlaczego, pytasz? Niech twoją twarz rozpromieni uśmiech niewiedzy, zapomnij…

A mimo wszystko, nadal cię pamiętam. Widzę cię, tak jak dawniej. Spoglądając na zniszczone fotografie, obramowane setkami wspomnień.

Tak bardzo chciałbym cię dotknąć, tak bardzo chciałbym cię objąć, egoizm przejął nade mną władzę, wybacz…

poniedziałek, 10 września 2012

Dyskretne Spojrzenie - Prolog

Ohayo!

A więc przed wami baardzo krótki prolog i parę informacji o najnowszym opowiadanku ode mnie. Ha, Ha, Ha. On na prawdę jest krótki.

Gatunki: Kryminał, Romans, Psychologiczny, Thriller
Ogłoszonko! Będę publikować 2 opowiadania. Każdy z rozdziałów będzie składał się od 5 do 10 stron A4 dlatego proszę o przyjęcie za 'strefę czasową', nowy rozdział co tydzień z każdego opowiadania.
Prolog opowiadania drugiego, pojawi się za 3 dni - 13.09.12r
Zapraszam! Proszę się wypowiadać, lubię krytykę ;)

~ ~ ~


I padając na lodowatą posadzkę, łkałam szczerymi łzami. A on patrzył na mnie swym oziębłym wzrokiem, gdzie nawet najmniejsza troska nie utkwiła od lat. Ciemność, zapach papierosów coraz bardziej wodził moimi zmysłami. To już kolejny dzień. Jak długo tutaj jestem? Być może dłużej, niż nie jeden więzień może sobie wyobrazić. Skazana na oczywiste niepowodzenie, ostatnim oddechem błagam o litość. Słysząc satyryczne śmiechy za moimi plecami, splunęłam szkarłatną krwią, brudząc swą kobiecą godność.